Ukryta miłość

- Jak długo się to ciągnie?
- 22 grud­nia będzie rok..
- A kochasz Go?
- Co za py­tanie! Pew­nie, że Go kocham. Kocham jak idiot­ka, cho­ciaż sta­ram się za­pom­nieć, to nie pot­ra­fię, za dużo dla mnie znaczy.
- To cze­mu Mu te­go nie po­wiesz?
- Że Go kocham?! Osza­lałaś?! Pew­nie by mnie wyśmiał.. a po dru­gie – ma dziew­czynę..*

W tym mo­men­cie mo­je oczy się zaszkliły. Z tęskno­ty, z bez­silności.
Przed ocza­mi prze­leciały wspom­nienia z tam­te­go wie­czo­ru. Naj­bar­dziej roz­pa­mięty­wałam nasz pier­wszy po­całunek. Naj­bar­dziej ocze­kiwa­na chwi­la. Następnie, głębo­kie spoj­rze­nia w oczy, uśmie­chy po­syłane do siebie.. ta­kie szcze­re. Nasze roz­mo­wy.. A po po­liczku zaczęły płynąć łzy. Nie wstydziłam się oka­zać emoc­ji, które mną tar­gały. To prze­cież przy­jaciółka, która na pew­no kiedyś się tak czuła, jak ja w da­nej chwi­li.**

Po­wiadają „te­go kwiatu jest pół światu”. Jeśli chodzi o to, że mężczyzn jest pół światu, to tu się zgodzę, ale On jest je­dyny w swoim rodza­ju. Jest osobą z tak cu­downą oso­bowością, której nikt in­ny nie będzie miał ta­kiej sa­mej..
„Kochać to także umieć się roz­stać. Umieć poz­wo­lić ko­muś odejść, na­wet jeśli darzy się go wiel­kim uczu­ciem. Miłość jest zap­rzecze­niem egoiz­mu, za­bor­czości, jest skiero­waniem się ku dru­giej oso­bie, jest prag­nieniem prze­de wszys­tkim jej szczęścia, cza­sem wbrew włas­ne­mu.”
Zgadzam się z tym, co na­pisał Vin­cent van Gogh. Ja poz­wo­liłam MU odejść, nie zat­rzy­mywałam zbędny­mi słowa­mi. Zro­bił to, co chciał. Zna­lazł so­bie dziew­czynę, którą kocha, a mnie po­zos­ta­je je­dynie cie­szyć się Je­go szczęściem i mieć ciągle nadzieję, że będzie le­piej..